Uwagi do ACTA: „tekst miejscami nieprecyzyjny, niejasny”! „Złe tłumaczenie”!
„Polskie tłumaczenie ACTA należy ocenić krytycznie – tekst jest niejasno sformułowany. Niezależnie od tłumaczenia język umowy jest miejscami nieprecyzyjny i pozostawia wiele miejsca na sprzeczne interpretacje” – ocenia Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w specjalnym dokumencie, który dziś opublikowano na stronie internetowej MAC. Swoje uwagi do dokumentu upubliczniło też Ministerstwo Kultury.

W części Uwagi ogólne dokumentu zauważono, że polskie tłumaczenie tekstu ACTA „należy ocenić krytycznie z uwagi na fakt, iż tekst jest niejasno sformułowany (choć to jest częściowo spowodowane również niejasnym tekstem oryginalnym) oraz, co gorsza, zdarzają się w nim błędy merytoryczne”. Przykładem – jak napisano – może być przetłumaczenie terminu „privilege” na „przywilej” (oznacza też „zaszczyt” albo „uprawnienie” – przyp. red.).
Wiele interpretacji
„Niezależnie od tłumaczenia język Umowy jest miejscami nieprecyzyjny i pozostawia wiele miejsca na sprzeczne interpretacje. Komisja Europejska przedstawia to jako zaletę pozwalającą elastycznie dostosowywać stosowanie ACTA do konkretnych warunków. Organizacje pozarządowe uważają zaś, że elastyczność służyć będzie raczej bardziej niż mniej restrykcyjnej interpretacji postanowień Umowy, co zgodne będzie z jej celem i duchem” – napisano.
Ciężko sięgać do źródeł, jeśli są tajne
Resort zwraca uwagę, że w tym kontekście należy zauważyć, że zgodnie z konwencją wiedeńską o prawie traktatów z 1969 r. umowę międzynarodową należy interpretować „w świetle jego przedmiotu i celu”. „W przypadku niejasności należy zgodnie z Konwencją sięgnąć do materiałów przygotowawczych, które w przypadku ACTA pozostają wciąż tajne, co utrudnia na obecnym etapie w pełni precyzyjne ustalenie zamiarów Stron, a w konsekwencji prawdopodobnego kierunki interpretacji postanowień Umowy” – napisano. (fragm. z gazeta.pl)